dobrze, że ty jesteś farciarzem. to wyrównuje tego mojego szalonego pecha.
bo tak nie powinno być, wiesz? nie powinno.
i znów to wraca, uczucie, jakbym chodziła po powietrzu, jakbym. nie, nie, nie.
ostatnie dni. tygodnie, miesiące, lata. myślałam. analizowałam. jedno wielkie DLACZEGO. błagałam go nawet. błagałam, żeby pojechał, ten jeden jedyny raz. że potem zniknę. nie będę już pisać, nie będę tęsknić. nie będę nikogo męczyć. nie będę go męczyć. nie. chciałam tylko, żeby ten jeden raz ze mną pojechał, spędził ze mną noc we wrocławiu. chciałam naprawdę czuć jego zapach na solnym. chciałam, żeby zobaczył jak to jest, być przy mnie. żeby zobaczył mój uśmiech i usłyszał mój śmiech i widział jak tańczę, kiedy jestem szczęśliwa. chciałam tylko kilku jebanych godzin pożegnania. kurwa, zasłużyłam na to. zasłużyłam.
od roku nie rozmawialiśmy. ponad roku. czemu ma takie cholerne wyczucie, że napisał akurat dzisiaj. dzisiaj mam rocznicę. dzisiaj jestem szczęśliwa, dzisiaj myślę tylko o wojtusiu. nie pisz mi o koncercie bony, nie pisz mi, że. nie pamiętaj. czemu kurwa zawsze pamiętałeś, że kocham deszcz i pachnę wanilią, CZEMU?!
to burzy moją powoli budowaną równowagę. i co najśmieszniejsze, to też wiesz, to też pamiętasz. więc robisz to celowo. a nawet nie ma jeszcze kwietnia.