Archiwum dla sierpień, 2008

nie chcę, nie potrzebuję.

pół. co u ciebie? – nigdy nie lubiłeś tego pytania – nadal nie lubię, ale uznałem, że chujowo tak cię unikać – unikaj, oboje wiemy, że tak będzie lepiej –

rok. ania? – nie… kasia – ooo, kasia? – tak… – kasia z kędzierzyna? - tak… – myślałam, że ania, bo olek ma cię zapisaną jako kochanie - …

półtora. wrócił - wrócił? – wrócił i się zmienił. babcia mówi o nim z uśmiechem. i piecze ciasta. z jabłkami – ale kto? – on.

niedługo dwa, ale prześpię to, nie będę odbierać telefonów, smsów, faxów, maili, listów, paczek i wiadomości na gg. i będę milczeć wszędzie. pan Y wraca, pójdziemy spać razem, będzie ciepło i bezpiecznie. prześpimy jesień. z panem jeffem w tle.

Komentarze (1)

UHHH.

znów sprzecznie, to takie w moim stylu. ale. czuję sie tak strasznie samotna, a równocześnie nie chcę ludzi, ich obecność mnie jeszcze bardziej frustruje.

jesień, jesień. wszechobecna wanilia. zrobiłem ci waniliowe cappuccino. ała.

znajdę go. znam tylko imię. i te oczy, oczy boga. znajdę go i wypiję z nim 9 win. amen.

Dodaj komentarz

hói.

jesienne zmelancholizowanie połączone z poczuciem niskiej wartości. (przecież jestem narcyzem, ej.)

po co mam z nią jechać do pachnącego jakubem breslau, skoro spotkamy moich znajomych, którzy bardziej czują się jej znajomymi i nie będę potrafiła mówić, bo nigdy nie potrafię, i nie będę potrafiła milczeć, bo nic dla nich nie znaczenie, więc zamknę się w sobie i będę patrzyła jak piją cośtam, bo na pewno będą cośtam pili. i umrę. w deszczu. w breslau. tak.

w kieszeniach jesiennych płaszczy znajduje się smutne rzeczy. a w tvn24 mówią o dokładnym szacowaniu. czy to jest błąd językowy?

kawa, film, szaman. [śnił mi się jakub, a przecież już się uwolniłam, już dawno]

Dodaj komentarz

i już nie pozytywnie, nie chwilowo.

krawężnik, deszcz, tamci, coraz bardziej obco czuję się wśród ludzi. gdy gdzieś na widnokręgu pojawiła się molly, zaczęłam biec i rzuciłam się na nią, a potem ciągle trzymałyśmy się za ręce. kasiu, nie pasujesz do nich, nie przejmuj się, że nie do ciebie mówią i nie ciebie słuchają.

nadeszła jesień, a ja znów nie zauważyłam. ostatniej jesieni przynajmniej był ktoś, kto słuchał i mówił, i przytulał się do moich pleców, gdy zasypiałam. a teraz mokre liście, ciągłe zapominanie o założeniu glanów zamiast trampek i krótki rękawek, sic. jestem chora, jestem mokra, jestem jeszcze bardziej chora. chronologicznie.

w taki dzień jak ten, marzę tylko o śmierci. w deszczu byłoby całkiem przyjemnie. nie usłyszeli. tak, nie pasuję do nich. do kogo pasuję?

Komentarze (2)

pozytywnie, chwilowo.

jakubek jest moim zbawieniem. pobudka 6:30, rozruszanie, ben harper, porządek w mieszkaniu, gruszki. gdyby nie on, przeleżałabym w łóżku dzień, weekend, trzy tygodnie.

przemek chce się z nami widzieć. jebać to, kim jest przemek, ale jest mężczyzną, który chce się z nami widzieć! na pewno jest gejem. -.-

zdjęcia zdjęcia zdjęcia, chora blu będzie robić zdjęcia! (a mój biolchem wcale nie jest taki zły)

Komentarze (2)

ach-e, że tak powiem.

ozzy, herbata, łóżko. jezu, jezu, jak on ją kocha. nie mogę przeleżeć całego dnia w łóżku. kurwa, blu, po prostu wrzuć tryb >>student<< i z głowy. nie pamiętam jak się to robiło, nic nie pamiętam, zastanawiam się na którym programienie nastawić pranie. przesadzasz, przesadzasz, przesadzasz. kurwa, szkoła życia. jak to przetrzymam, to pojadę upić się z andrzejem, choćbym miała kogoś zdzielić tłuczkiem w głowę. tłuczkiem? w lodówce schabik czeka na mój tłuczek. niech czeka. śpij, dziecię, śpij. za cztery dni jakub. dodajmy jeszcze – niestety.

tak więc – dzień pierwszy, jeszcze oddycham.

Dodaj komentarz

chcę być ciocią.

jest jak brat mój rodzony, czyli pan szaman, tyle że mieszka jeszcze dalej, woli wino od piwa i jest kobietą, na moje nieszczęście, bo regularnie proponuję jej ślub. pojawia się zwykle out of blue i spędzamy całą noc na rozmowach o facetach i seksie, i o jakimś tam spotkaniu za miesiąc, rok, życie [bo obie mamy żyć 9]. planujemy jak damy na imię dzieciom, ona marudzi na swojego już-prawie-ślubnego, ja marudzę na tych, co to się zmieniają z każdym naszym spotkaniem. i to zadziwiające, jak ze sobą wytrzymujemy, a jednak, kiedy dowiedziałam się, że nie idzie na studia do wrocławia, chciałam płakać, płakać, płakać. grunt, że polonistyka. grunt, że istnieje, przyjedzie i.

wszyscy obiecują, że przyjadą, póki co tylko jeden aleksander dotrzymał słowa, a potem zniknął i do dziś nie potrafię go odnaleźć. o.

Komentarze (4)

mann jest nudny.

nigdy nie poznawaj swoich przyjaciółek-nimfomanek ze swoim [kim? kim on jest? widziałaś go dwa razy w życiu i wcale nie wydaje ci się twoim ideałem, ani nikim, więc? nawet o nim nie śniłaś. nawet o nim nie marzyłaś. po prostu był. i ładnie się uśmiechał].

okej. poznawaj swoje przyjaciółki-nimfomanki z kim chcesz.

Dodaj komentarz

a.

i jakie to ma znaczenie, że jestem jedną z nielicznych fanek jej fotografii?

chyba po prostu mam dość pytanie dlaczego. i ludzi, którzy je zadają. wtedy, gdy nie trzeba słów.

52,50. razy 2. nie pamiętam już, jak wyglądał, ale wciąż to odkładam. pf, kobieta.

Dodaj komentarz

a więc to tak.

chce być jego przyszłością, jest tak ograniczona, że nie widzi, że on wciąż siedzi w czasie minionym, dla niego wciąż trwa zima.

nie pokocha jej. to głupie, że jeszcze wciąż się stara. przecież to milczenie miało zranić ją, nie mnie. to milczenie miało jej wytłumaczyć, że wciąż woli mój zapach jabłek od jej wina pitego przy wodospadzie.

a mimo to jestem przeszła. nie ma mnie. kawa wydaje się zabójczo słodka.

Dodaj komentarz

Starsze wpisy »