stałyśmy na przystanku, bo to było after after after, po tym wszystkim, co później, czyli pod spodem, stałyśmy i dyskutowałyśmy, którym autobusem jechać w poniedziałek. dwójka, dwójka, dwójka – dwójka jedzie najdłużej – ale od kamilki da się tylko dwójką tam! – kamilka… : / – kamilka : ) – a trzynastka? może dojechać dwójką do ciebie i się przesiąść - będzie musiała czekać – no to poczeka – dwójka!!! – trzynastka – trzynastka? policz litery w imieniu i nazwisku jakuba, nie chcemy trzynastki – pf. co ty masz do kuby? – już nic – taa, jebiesz go na każdym kroku – to brzmi dwuznacznie – besztasz go na każdym kroku – nie, wręcz przeciwnie, unikam myśli o nim – bo czujesz się przez niego okrutna? – okrutna? – złamałaś mu serce – złamałam mu serce? – on cię wciąż kocha – wciąż kocha? – ostatnio mi o tym mówił – ostatnio ci o tym mówił? – i się tak bardzo cieszył, że będziesz z nim w klasie - cieszył się? – ale nie będziesz – nie będę? – i traktujesz go jak gówno – traktuję go jak gówno? – właściwie o co wam poszło? – o co nam poszło?
[przyjeżdża trzynastka, otwierają się drzwi, a ja patrzę i przypominam sobie te wszystkie jazdy do parku przy jego domu, te wszystkie nudne rozmowy, te wszystkie opowiadania napisane, gdy siedziałam na ziemi i czekałam, aż się pojawi, choć nigdy się nie pojawiał i już miałam tam wejść, już miałam jechać, już, już, już, ale on milczał, odezwał się człowiek, który nienawidzi kotów, a ja jestem kotem, a on milczał, milczał, milczał, mogę wybaczyć mu wszystko, ale nie to milczenie, nie, nie, nie]
no to trzynastka – już nigdy.
a mimo to. mimo to szczęście, to wcześniejsze, bo teraz też jakieś jest, ale jakub, jakub, jakub to psuje, jestem denna, bla, bla, bla. czemu blue szczęśliwa?
mało potrzeba mi do szczęścia. pierogi jedzone na przystanku i w mzk (kierowca się na nas patrzy! – kiedy dałaś chemiczce do wypicia kwas, nie przejmowałaś się, że się na ciebie gapią – ale kierowca jest PRZYSTOJNY!), zgubienie się w szpitalu na oddziale psychiatrycznym (zostańmy tu, po cholerę ci wymaz?), stanie w megakolejce w najdenniejszym sklepie w mieście i zaprzyjaźnienie się z współoczekującym dziadkiem (to picie… to podobno niezdrowe… – mhm… – ale też lubię : ) – trzeba korzystać z życia! : ) ).
była w tym magia, uwielbiam uśmiechać się do nieznajomych, uwielbiam, gdy oni odpowiadają uśmiechem.
cukier jest w promocji – widzę, 12kg… – cukru nigdy za mało! – a życie i tak takie gorzkie… – niebo ciemnieje – zbiera się na burzę – już jesień - jesień…
uwielbiam pomagać ludziom w remontach. uwielbiam ten moment, gdy wszystko się wypieprza i potem tylko ściana, sufit, podłoga, widok z okna, brudny parapet, nie chcę kanarkowego, podoba mi się rajskie jabłuszko – zbyt mdłe, jabłka muszą być kwaśne!
próbuję cię wkurwić cały dzień dzisiaj, czemu mi się to nie udaje? -/bo to tobie jakub opowiada o swoim rzekomo złamanym sercu?/ bo tak