jest jak brat mój rodzony, czyli pan szaman, tyle że mieszka jeszcze dalej, woli wino od piwa i jest kobietą, na moje nieszczęście, bo regularnie proponuję jej ślub. pojawia się zwykle out of blue i spędzamy całą noc na rozmowach o facetach i seksie, i o jakimś tam spotkaniu za miesiąc, rok, życie [bo obie mamy żyć 9]. planujemy jak damy na imię dzieciom, ona marudzi na swojego już-prawie-ślubnego, ja marudzę na tych, co to się zmieniają z każdym naszym spotkaniem. i to zadziwiające, jak ze sobą wytrzymujemy, a jednak, kiedy dowiedziałam się, że nie idzie na studia do wrocławia, chciałam płakać, płakać, płakać. grunt, że polonistyka. grunt, że istnieje, przyjedzie i.
wszyscy obiecują, że przyjadą, póki co tylko jeden aleksander dotrzymał słowa, a potem zniknął i do dziś nie potrafię go odnaleźć. o.
Asia. powiedział/a
kurna, przyjedziemy z BoBem
blueflovver powiedział/a
i będziecie się całować, a blue będzie przyzwoitką, pf.
Asia. powiedział/a
huh, zrobimy trójkącik, huh, żadną przyzwoitką. Sama chcialas, zeby ona tez. HUH.
blueflovver powiedział/a
nadal chcę. ale będzie tak samo. nvm.