czas przeczytać quo vadis.

nadal pogubiona, ale już się tym nie przejmuje. pod tymarkiem więcej optymizmu, więc jakoś się staram.

i mam jego zdjęcie, pamiętam jego zapach, obserwowałam jego mrówkę, jakoś tam pomogłam mu być szczęśliwa. niech to trwa. jego szczęście.

212 zdjęć. ty moich fff ludzi. i potem też. z molly, moją weną, wreszcie. po miesiącu! gwałt nad rzeką, sceny niczym z horroru gdzieś na krańcu świata. i dread, moja seksowna basistka. załamała się, ale po spotkaniu z nami była zdecydowanie odłamana.

bo mi mało potrzeba do szczęścia, wiesz? chwilowo wystarczy jego szczęście + mroczne spacery po podejrzanych miejscach + istnienie kilku ludzi, którzy uśmiechają się na mój widok.

(i modlę się, żeby cię tam nie było, ale wiem, że tam jesteś. poczucie daremności. trudno, to przecież twoje serce)

Dodaj komentarz