Archiwum dla Styczeń, 2009

are you waitin’ for the heaven?

są rzeczy w tobie, których nienawidzę.
*długie milczenie*
był taki wiersz. że ona, pani niewiadomokto, podmiot liryczny, zamknęła w pudełkach wszystkie rzeczy, które on, pan niewiadomokto, ukochany podmiotu lirycznego, nienawidził w niej. tych pudełek było dużo, coś koło 40. zamknęła je w pudłach i wywiozła gdzieśtam.
i żyli sobie, żyli, ale jej czegoś brakowało.
i pojechała do tych pudeł i siedziała i płakała nad nimi.
i wróciła z nimi do domu, a on, pan niewiadomokto, odszedł.
‘jestem kilkadziesięcioma rzeczami, których ty nienawidzisz’.

to, że nienawidzę tych rzeczy w tobie, nie oznacza, że masz się ich pozbywać.
tak?

jakieś problemy z tożsamością. back to oz.

Dodaj komentarz

hmmm?

il_430xn19114961

jutro?
*miliony znaków zapytania fruwają w powietrzu*

tuiteraz, chemia.

Dodaj komentarz

i tak jeśli śni mi się imię, to tylko jakub.
nienawidzę się za to. nienawidzę.

zaraz jebnę w ścianę mandalay’em. here love is what you need.
umiesz zagrać na djembe imitację deszczu? ja już tak.

i odkryłam, że moje paznokcie są miernikiem szczęścia.
rosną, rosną. mają już prawie po centymetrze.

milcząco.

Dodaj komentarz

puff.

złe się śniło.
złe się zeźliło.

czuję się tu uwięziona.

Dodaj komentarz

the sun becomes her

mam motylki w brzuchu.

Where do you live?
Love is a place

nucenie, tupanie, śmianie.
hej, dzisiaj wyrósł mój pleśniak.
dzisiaj czuję się, jakby cały świat był mój (i twój).

przyjedź już, zaczynam liczyć sekundy. przyjedź, przyjedź. przyjedź, nawet jeśli nie mam prawa tęsknić.

Komentarze (1)

through the looking glass

you’ve got me, you’re driving me insane, in the middle of the night screaming out your name.

promienie słońca na twarzy.
bolą opuszki palców.
wszystko było chwilą. bez przyszłości. jakąś niezwykłością, złudą. tak?
chyba właśnie rezygnuję z tej niezwykłości. chyba jest mi zbyt dobrze. tak jak jest.
chyba się zmieniłam.

ain’t nothing strange, life’s like that.

Dodaj komentarz

z gitarą pomiędzy udami

myślisz, że to może trwać dłużej niż jedna godzina, jeden dzień, jedno…

nawet moja mama patrzy na mnie ze zdziwieniem.
cholera. przecież tak jeszcze nie bywało. nagle znów piszę (!), gram na gitarze (!!!!!!!!), jem coś, chodzę do lekarza, uśmiecham się i opowiadam zboczone dowcipy, czekam na telefon od kogoś, nie pamiętam, kiedy ostatnio piłam kawę lub siedziałam pod biurkiem, hej, przestaję obgryzać paznokcie (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!).
nucę pod nosem piosenki, nie reaguję na chamstwo nieznajomych, pomagam ludziom, których wcale nie lubię, jestem do bólu szczera, wyraźniej widzę swoje wady i naprawdę z nimi walczę, słucham piosenek o miłości, a nawet jeśli nie są o miłości, to zawsze znajdę ukrytą (miłosną) treść.

siedzę na fotelu, mam dziurę w skarpetce, na pięcie, gram jeffowe kawałki.
i wiem, że wrócisz, bo poszedłeś tam i tam, ale wrócisz. to pewność.

to szczęście.

nawet pleśniak jakoś szybciej rośnie w słoiczku, czekając, aż zrobię z niego preparat.

Dodaj komentarz

słowa, słowa, słowa.

czasem nocą, gdy jest tak cicho i samotnie, padają słowa, na które nie da się znaleźć odpowiedzi.
potem znajduję ich resztki (tych słów) porozrzucane wszędzie. nie pozbywam się ich. niech leżą.
do niektórych spraw nie wracamy.

do niektórych spraw boimi się wracać.

chwilowo moje myśli zaprzątają niewykorzystane szanse, ten pociąg, do którego nie wsiadłam, hej, zapomniałam już, jak wyglądają twoje dłonie.

nie martw się, przecież nie zniknę. *powiedziała blu, rozpływając się w powietrzu*

Dodaj komentarz

kropka.

nie masz nawet nic do mojej nadinterpretacji.
hej, to niebezpieczne. przez ciebie zaczynam się nawet lubić.
nie martw się, tylko momentami.

czuję się bezpiecznie, mając komu opowiadać swoje sny.

Dodaj komentarz

no wiesz, no wiesz…

mhm. a więc po to ustala się granice.
żeby któregoś dnia stanąć na którejś z nich, podrapać się po głowie i zacząć myśleć – no właściwie po co jest ta granica?

boję się.
boję się odpowiedzialności.
boję się zaufania.
boję się zbyt wielkich zaskoczeń.
boję się mrocznych tajemnic z przeszłości.
boję się zbyt wielkich słów.
boję się oczekiwań.
boję się skrajnego smutku i skrajnej radości.
boję się czekania na mnie.
boję się czułości.
ale to tylko lęk. nie powinnam przed nim uciekać. trzeba stanąć z nim oko w oko, skopać go i iść dalej.

granica jest, żeby oddzielić tu i teraz od tam i wtedy, zwykle po to są granice.
blu przekroczyła ją, bo blu jest takim nierozsądnym stworzeniem.
i blu całą noc spędziła trzęsąc się i płacząc.

blu nie lubi napisu ‘ciąg dalszy nastąpi’. chce wiedzieć już. chce znać każdy możliwy dalszy ciąg, ale przede wszystkim ten jeden, wcale nie najbardziej prawdopodobny, tylko właśnie ten, który będzie prawdziwym ciągiem dalszym.
blu nie wystarczy, że coś będzie, chce wiedzieć jak. chce wiedzieć już. blu nie lubi przerw na reklamy.

blu się totalnie zakochała i nie ma dla niej ratunku, ale to wcale nie ona wariuje.

Dodaj komentarz

Starsze wpisy »
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.