Archiwum dla marzec, 2009

now you love me.

jeszcze tylko trochę problemów ze znalezieniem czasu na wszystko.

niedziele są skrajne. ja jestem skrajna. a tam jest przepaść. a na mojej ręce… nie, nie mówmy o tym. tylko z tobą.

warto żyć dla tych momentów, kiedy zakładasz czerwone lenonki i wiem, że jesteś szczęśliwy. albo kiedy spacerujemy w deszczu i naprawdę omijamy krople.
warto żyć wiedząc, że jesteś i mnie kochasz, i ja mogę kochać ciebie.
pomińmy ogromnym milczeniem, co będzie, jeśli tak nie będzie. mhm.

Dodaj komentarz

słowotok.

a więc jest jedna część ciebie, ona mówi – jezu, jak ja ją kocham, jest dla mnie najważniejsza na świecie.
i jest ta druga cześć, ona mówi – cholera, tak bardzo ją kocham, ale żyłem w taki sposób 17 lat, jak mogę teraz wyrzec się tego wszystkiego?
i to rozumiem. i w pewien sposób to podziwiam.

uwielbiam budzić się przy tobie. uwielbiam jeść z tobą śniadanie, obiad, kolację. uwielbiam jeździć z tobą autobusem. uwielbiam spóźniać się z tobą. uwielbiam przychodzić na czas z tobą.
mimo małolat wpatrzonych w ciebie jak w obrazek i próbujących cię poderwać. mimo kociaczka, rzucającego ‘kasia, nakrzycz na nie i powiedz, że nie pozwalasz!’ (i ktoś mówił, że moja chemiczka jest be?).
uwielbiam, gdy mi gotujesz. uwielbiam, gdy robisz za mnie zakupy. uwielbiam, gdy rzucasz ‘chyba będę musiał zostawić u ciebie jakąś szczoteczkę do zębów’.
to podział obowiązków. to stabilizacja.

kamasutra leży na podłodzę. tak, poczytamy. choć połowy słów nie rozumiemy. boli mnie, ale jestem niezmiernie szczęśliwa. boję się, ale wiem, że wieczność. ta, która zaczyna się na końcu mojegotwojego palca.

i wieczorne oglądanie hałsa.
jesteśmy sobie przeznaczeni, panie wojciechu.
w końcu uwielbiam, kiedy odlatujesz, uwielbiasz, kiedy odlatuję. mhm.

Dodaj komentarz

:)

ok, przekonałeś mnie.

co za ulga!!!

:)

Dodaj komentarz

w ciszy

gdy ciebie nie ma, rzeczywistość się zaburza. zasypiam o 15 i budzę się o 1. o 7.37 jestem na nogach, bez skarpetki na lewej stopie.
(a o 7.41 igoogle jest ŻÓŁTY! brakuje mi cię, brakuje!)

już połowa. minęła połowa twojej nieobecności. mogę… nic nie mogę. mogę czekać, aż twoja nieobecność zamieni się w twoją obecność.

w moim śnie wszystko było na odwrót. w moim śnie byłeś obok.

nie lubię samotnych weekendów. ale rozumiem cię. naprawdę cię rozumiem.

Dodaj komentarz

you’re SO nice.

bałam się, że to potrwa.
ale w przypadku wieczności czas się nagina i splata.
a więc: zamknięte oczy, sok jabłkowy, duszenie się poduszką, totalny brak barier, brak zagubienia, wanna, gorąca woda, cisza, zdjęcia tuż po, twój uśmiech, głowa oparta o zimną szybę, granica nieskończoności ty.

nicest thing, woda, fizyka.
i powtarzam sobie, że jeszcze jakieś 68 godzin. wariowanie. wariacje? na temat?

Dodaj komentarz

hm.

jak bardzo trzeba kochać, żeby wybaczyć coś, czego nie da się wybaczyć?

mhm, właśnie tak. tak, jak ty kochasz mnie.

namaluję ci jutro truskawkowe słoneczko na brzuchu.

przed nami wieczność. zaczyna się na końcu mojego palca. pamiętaj. proszę, pamiętaj.
(nie muszę prosić. pamiętasz lepiej niż ja. ćśśś)

Komentarze (2)

umarłam

01.10.
skończyły się łzy. krew robi kapkap.

jeśli cię stracę, nigdy sobie tego nie wybaczę.
jeśli cię stracę, umrę. a wtedy pójdę nad rzekę i się utopię.

1.11.
nienawidzę się. zraniłam cię. nie chciałam cię zranić. wszystko, tylko nie to.

nie ma już dla mnie wyjścia.
kapkap – deszcz, krew, pustka w mojej duszy.

‘wiesz jak to boli? nie masz pojęcia’
już nigdy mi nie zaufasz. już nigdy. chyba chcę umrzeć. ale to zrani cię jeszcze bardziej.

umarłam.

umarłam.

umarłam.

umarłam…

Komentarze (2)

:)

podczas burzy. rozmowy o lękach. rozmowy o niewyrażonym. tulenie, tulenie. grzmot, błysk.

tuż po. ‘opowiedz mi bajkę’ ‘bajkę?’ ‘tak. proszę. potrzebuję bajki’

zaczynam sobie z tym radzić. naprawdę.

Dodaj komentarz

AAA!!!

wieloryby są wszędzie. wieczność zaczyna się na końcu palca. kiedy dalajlama umiera, wymienia imię dziecka, które wkrótce się narodzi i go zastąpi. wenecja kiedyś może zapaść się pod ciężarem turystów.
kochanie, uwielbiam leżeć z tobą w empiku/kolporterze, czytać książki, które podobno są dla dzieci i zapominać o reszcie świata.

dzięki tobie przestaje się bać. jakuba, geografii, gwałcicieli, rozbierania się, budzenia rano, jedzenia, jeszcze większego spontana.

kochanie. różowy prosiaczku. to był najpiękniejszy poranek w moim życiu. chcę już zawsze być budzona przez twój głos, twój dotyk. chcę już zawsze pić z tobą pierwszą herbatę, szukać z tobą mojej bielizny i wkurzać się, czy się nie spóźnimy. chcę z tobą wieczności. i ją mam. ćśśś.

‘>>to było przeznaczenie<<. ty jesteś moim przeznaczeniem’ ‘mhm’
czytajmy więcej bajek, oglądajmy więcej psychodelicznych obrazów, częściej jeźdźmy do centrów handlowych z toaletami dla inwalidów.

:) !

Komentarze (1)

:)

zielony balonik. wiatraczek. tulipan wiszący na oknie. różnokolorowe sklerotki z fragmentami rozmów. pełno polaroidów. pożyczone książki. kubek z herbatą. łyżeczka. płyty akurat i pełno jazzu.

‘i zamieszkamy w górach, jak dzieci pójdą już na studia’ ‘to za jakieś 30 lat!’ ‘yhy. na takim totalnym zadupiu. z dala od cywilizacji’ ‘w środku lasu!’ ‘i będziemy i rano, i wieczorem!’
(chcemy rano dla zdrowia i wieczorem dla przyjemności, takie nawiązanie do baroku)

myślisz, że za 30 lat dalej będziemy całować sobie oczy i kąciki ust?
bo ja myślę, że tak.

Komentarze (1)

Starsze wpisy »