nie mam szpilek, nie mam eleganckiej sukienki i za cholere nie da mi się upiąć włosów w kok.
nie nadaję się na przewodniczącą sztabu. ale nią jestem.
jutro będzie już po. jutro będzie można już po prostu pójść spać.
zauroczysz komisję. zauroczysz.
lubię dyskutować z tobą o polityce, wpieprzając czekoladki i słuchając trójki. na podłodzę. przy otwartym oknie. z różową chmurką na niebie.
ale nigdy nie mów, że już w grudniu mnie. wtedy przypominam sobie, jak patrzyłeś na tamtą. w grudniu. wtedy przypominam sobie, że ci na niej zależało.
‘kochasz mnie jeszcze?’. z uśmiechem, do ciebie. to nic, że jakub myślał, że to do niego, to nic, że spojrzał. to nic, że tęskni. to ty nie potrafisz pozbyć się przeszłości, kochanie, nie ja.
wiesz, jedyna konkurencja dla ciebie to ala. więc będzie pojedynek zieloni kontra niebiescy. wszystko da się skrócić. wszystko da się skrócić.
zastanawiam się, czy gospodarka hormonalna rozregulowała się przez stres czy przez pco. bez sensu.
pierdolę. będę szefem sztabu w glanach. pierdolę!