kolejny człowiek z przeszłości. widzimy się codziennie i codziennie do siebie mówimy, ale dziś rozmawialiśmy po raz pierwszy od miesięcy. i choć się zmienił, jest bezczelny i arogancki, troszkę jak ja – dalej jest tak samo. dalej mówi niby z ironią, choć wiem, że to nie ironia. a teraz siedzę z zimną herbatą waniliową i myślę o tych jabłkach, które jedliśmy i o spacerach w słońcu. było fajnie, ale to nie było to. i myślę o tych wszystkich razach, kiedy mi coś tłumaczył, kiedy sprawdzał, kiedy załatwiał, kiedy pozwalał kłaść sobie nogi na kolana, żeby było mi wygodniej. co takiego w nas jest, że pragniemy tylko tego, czego nie możemy mieć, tego, co nas niszczy? wrodzona skłonność do autodestrukcji? on nie patrzy na świat jak ja, ale widzi to co ja. może to kwestia doświadczeń. tak.
‘mówiła, że potrafi określić charakter człowieka ze sposobu w jaki je fantazję’. zawsze osobno. zawsze.