Archiwum dla Kwiecień, 2010

post new wave.

myślisz, że to to? chyba tak. ma to w oczach. tylko w oczach. oboje potrafimy ukrywać się w środku, głęboko. w zieleni.

nie zrań go, mała. nie zrań. pewnie cię nie pokocha. ale może, peut-etre, pewnego dnia obudzi się i pomyśli ‘to ta. przeszłość nie wróci’. ja już miałam taki poranek, pełen baniek mydlanych.

nie zrań go. on ma błękitną duszę i nie odbiera twoich telefonów. nie zrań go, bo on nigdy nikogo nie zranił. i może właśnie to jest takie trudne.

Dodaj komentarz

people are misplaced. people are full of shit

impreza za imprezą. dużo muzyki. udziela mi się strach przed maturą. hej, mnie to nie dotyczy!

jutro kraków. nagle, spontanicznie, bez żadnego uprzedzenia. wiem, ona to lubi. ja niby też. ale to kraków. dobrze, że nie będzie tam przemka. i jakuba. wystarczysz ty i wspomnienia. dużo wspomnień.

ile to już? 4 lata? jakoś tak. boję się. nie wiem czego się spodziewać. w końcu wrocław pachnie wanilią i kwiatami, nie muszę się tego bać. znam to. czym będzie pachniał kraków? wódką, papierosami i moim lękiem. naprawdę czuję się, jakbym w końcu musiała stanąć oko w oko z duchami z przeszłości.

ostatnio był ten stan, kiedy każda myśl wydaje się nowa i genialna. rano obudziłam się i to uczucie zniknęło, tylko na biurku leżał stos biletów i paragonów zapisanych drobnym maczkiem. historia tego, co mogłoby się wydarzyć, ale nie wydarzyło się i już nie wydarzy.

czasem myślę, że to prawdziwy soulmate. łączy nas to, co jest najgłębiej. powiedziała dzisiaj ‘kasia, wyciągnij go do krakowa, on musi wyrwać się z domu’ i wiedziałam co ma na myśli. i prosiłam, i mówiłam. ‘renia chce żebyś jechał. no jedź jedź jedź jedź’. nie powiedziałam, że ja chcę. tego by posłuchał, prawda? czasem przygląda mi się. długo. potem przeprasza. może właśnie tak powinno być.

choć to nie jego kocham, dzięki niemu udaje mi się stawiać czoła temu, co było. ciekawe, czy płacze. ciekawe, czy gryzie ręce do krwi. ciekawe, czy kiedyś znajdzie swoje szczęście.

‘nienawidzisz w nim wszystkiego tego, co uwielbiałabyś, gdybyś tylko potrafiła go kochać’.
czasem chcę go przytulić. ale przecież nadal nie potrafię uwolnić się od jakubowego głaskania. to to samo, prawda?

w piątek znów będziemy śpiewać piosenki o miłości. nie bój się mnie. to nie ja zabijam smutnych niewinnych chłopców.

Dodaj komentarz

alimento de la vida es el amor

a może tak ma być? nieprzespane noce, mróz i upał. ze skrajności w skrajność. rozmowy z ludźmi, których już chyba nie ma. moja skóra nie jest normalna. moje ciało nie jest normalne. dzisiaj nie krzyczałam, po raz pierwszy. od dawna, od 4 miesięcy. to już 4 miesiące… da się z tym żyć. da.

powinnam uczyć się na francuski, o collage d’europe. zamiast tego depp, basquiat i hiszpańska muzyka. ostatnio żyję z dala od mojego ciała. tego nienormalnego.

dzisiaj wąchał moje nadgarstki. wiem, pachniały ładnie. ale jest tylko jeden mężczyzna, który może wąchać moje nadgarstki. mój mężczyzna. a on. wąchał i musnął ustami, a ja się zgubiłam. miałam ochotę go uderzyć, ale udawałam, że nie zauważyłam, że jestem tak pochłonięta japonią, że reszta świata nie istnieje. nie rób tego więcej. lubię wspomnienia, nie psuj tego, nie psuj. pomarańcze. pachnę pomarańczami!

boję się. boję się biegu w nieznanym kierunku byle tylko biec. to nie w moim stylu. po raz pierwszy dostałam 5 z fizjologii i nie wiem co o tym myśleć. jestem głupia. głupiutka.

zamieszałam.

Dodaj komentarz

tego nie powinno tu być. nigdy.

to ciężkie. wracasz do domu i jesteś smutny. powinno być na odwrót. tam powinieneś być smutny. przecież to twój cholerny dom. ja tu jestem. czemu nie potrafię cię uszczęśliwić? czemu? CZEMU?

nie wiem, czy mówić, czy milczeć, przecież cię znam, ale nie wiem. kiedy tak długo cię nie ma, czuję się trochę tak, jakby nigdy cię nie było. jakbym dopiero cię poznawała.

dlaczego przez rok nie dałam ci tyle wiary i pewności siebie, co ta dziewczyna w ile, 5 minut? 15? przecież ona jest obca. obca. czemu mi nie zaufałeś, kiedy mówiłam, że dasz sobie tam radę, a ona, ona to rzuciła od niechcenia, ona cię nie zna i ty nie znasz jej. czemu nie boisz się dzięki niej, czemu ja nie leczę twojego strachu? czy jestem aż tak beznadziejna, czy aż tak pogrążam wszystkich wokół siebie i siebie samą, że nic nie potrafię stworzyć, tylko burzyć, burzyć, burzyć?

tak, jestem smutna, tak, jestem rozgoryczona. słucham felixa kubina po północy i myślę o wirach pod mostami, czy to w ogóle możliwe? nic mnie już nie uratuje. nic mnie już nie uratuje.

dusisz się tutaj. ze mną. powinieneś odejść, powinieneś umieć odejść. kurwa, tak bardzo cię kocham.

Dodaj komentarz

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.