a może tak ma być? nieprzespane noce, mróz i upał. ze skrajności w skrajność. rozmowy z ludźmi, których już chyba nie ma. moja skóra nie jest normalna. moje ciało nie jest normalne. dzisiaj nie krzyczałam, po raz pierwszy. od dawna, od 4 miesięcy. to już 4 miesiące… da się z tym żyć. da.
powinnam uczyć się na francuski, o collage d’europe. zamiast tego depp, basquiat i hiszpańska muzyka. ostatnio żyję z dala od mojego ciała. tego nienormalnego.
dzisiaj wąchał moje nadgarstki. wiem, pachniały ładnie. ale jest tylko jeden mężczyzna, który może wąchać moje nadgarstki. mój mężczyzna. a on. wąchał i musnął ustami, a ja się zgubiłam. miałam ochotę go uderzyć, ale udawałam, że nie zauważyłam, że jestem tak pochłonięta japonią, że reszta świata nie istnieje. nie rób tego więcej. lubię wspomnienia, nie psuj tego, nie psuj. pomarańcze. pachnę pomarańczami!
boję się. boję się biegu w nieznanym kierunku byle tylko biec. to nie w moim stylu. po raz pierwszy dostałam 5 z fizjologii i nie wiem co o tym myśleć. jestem głupia. głupiutka.
zamieszałam.