Archiwum dla Maj, 2010

są światy inne niż ten

i może jestem przewrażliwiona. siedzę i drżę. to tylko przewrażliwienie. głupi objaw bpd. taak.

to takie fatum. jak tylko się do kogoś przywiąże… femme fatal. wszystko stracisz. wszystko.

myśli nie łączą się w sensowny ciąg. ktoś umarł. ktoś był i go nie ma. ona tego nie zauważy. a on dalej z tym krzywym uśmiechem i sarkazmem. wiem, to jedyna broń. też ją stosuje.

i wszystko toczy się dalej. łykasz garść tabletek, bierzesz prysznic, malujesz usta. zbyt uważnie, zbyt. i chcę tylko powiedzieć, że są światy inne niż ten. to jest hasło. słowo-klucz. przytuliłabym cię, gdybym tylko wiedziała, że nie zrani cię to jeszcze bardziej. jestem tylko małą dziewczynką. siedzę i drżę.

wysłałeś mi takiego miłego smsa. tuż po. może to nie daje mi spokoju.

Dodaj komentarz

dialogi?

może to te drobne rytuały ratują? wstajesz, bierzesz prysznic, ubierasz się, zjadasz śniadanie, uważnie malujesz usta. moje paznokcie nadal są dwa razy krótsze niż być powinny, ale zdarza mi się uśmiechać do ludzi, których nienawidzę.

znów razem. po długich rozstaniach. po wrocławiu, w którym nie padał deszcz. jedyne co mnie ratowało, gdy budziłam się bez ciebie u boku, to widok rzeki za oknem. to, co wiąże mnie z każdym miejscem. woda, woda. przed chwilą w born of hope usłyszałam we all came from water. to nie tylko to. to ka.

powoli radzę sobie. z tym co było. i dla mnie nie minęło. mniej koszmarów, mniej ataków lęków. tylko bierzesz rano garść tabletek i zapominasz o tym, co kiedyś bolało. poza jednym. jednego nie potrafię zapomnieć. (i był tam ten mężczyzna, był cały czas, był, a wokół było miasto i nie padał deszcz, uśmiechał się, ale miał smutne oczy, smutne brązowe oczy, patrzył na mnie tymi oczami, a ja miałam jedno wielkie deja vu, a ja wiedziałam, że to mnie znów zniszczy i siedziałam na kocu przy tekach i piłam napój bezalkoholowy, choć tak bardzo potrzebowałam whiskey, a obok stała butelka whiskey, ktoś puścił jazz i on patrzył smutnymi brązowymi oczami, a ja chciałam to zatrzymać i zatrzymałam, odeszłam, odjechałam, zasnęłam)

Dodaj komentarz

rano, przed kawą, z obgryzionymi do krwi palcami

gdy kładziesz się spać po piątej i budzisz się przed ósmą, twój umysł zmienia sposób myślenia. czujesz się jak o 4.30 – deszcz, zimno, cale i wiersze. tak już kiedyś było.

w moim łóżku jeszcze ktoś śpi. i to nie jesteś ty. powoli przyzwyczajam się do różnych łóżek i różnych ludzi. to pewnie postęp.

ilu jajowe są siedmioraczki? i jak szybko można przejść klimakterium? nocne przemyślenia. śpi i nie wie. niech śpi. wczoraj mówiła z taką pogardą, a przecież mówiła o takich jak ona. nie zaprzeczysz.

What does it matter that my love couldn’t keep her.
The night is full of stars and she is not with me.

That’s all. Far away, someone sings. Far away.
My soul is lost without her.

As if to bring her near, my eyes search for her.
My heart searches for her and she is not with me.

The same night that whitens the same trees.
We, we who were, we are the same no longer.

I no longer love her, true, but how much I loved her.
My voice searched the wind to touch her ear.

najprościej i najpiękniej. dzisiaj wrócisz i będzie lepiej, dużo lepiej…

Dodaj komentarz

kiedy wyjeżdżasz

płaczę. śpię. oglądam filmy i słucham muzyki. jem. mało, ale jem. piję. biorę leki. myję się sto razy dziennie. sprzątam. patrzę na psa. boli. boli. krzyczę z bólu.

wiesz, to śmieszne. unikam odpowiedzi, unikam wyjaśnień. przecież myślenie nie boli.

zaczęły się ulewy, podtopienia. woda mnie ratuje, zawsze. ale teraz potrzebuję spacerów, zdjęć, teraźniejszości, a nie tylko bycia pomiędzy przeszłością a przyszłością.

zimno. kiedy boli, czuję się żywa.

wiesz, że jeśli będzie powódź, pies będzie musiał srać w domu? – przebłysk geniuszu dnia dzisiejszego

(1,1,2-tribromo-4-chloro-3,3-dimetylononan nie istnieje, nie oszukuj mnie!!!)

Dodaj komentarz

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.