Archiwum dla Czerwiec, 2010

słoniątko

uporczywe c’est les vacances. a ja dalej nie mogę spać.

babcia mnie nie lubiła i odziedziczyłam po niej złe geny. to dlatego mnie boli i dlatego krzyczę i gryzę nadgarstki i płaczę i wyję i nie mogę spać.

ale summa summarum jest lepiej. mimo że wstawiam przecinki na oślep i płaczę, kiedy mówisz, że świetnie piszę. to nie ja. to to chore zwierzę we mnie.

Dodaj komentarz

afterlife

powinnam tam być, tak? tak się mówi. (tak, możesz mieć deja vu, czytelniku) tak się mówi i tak jest.

więc wypatrzyłeś mnie w tłumie, gdzieś daleko, z tyłu. całą w czerni i tłumiącą płacz. więc to ci pomogło.

więc życie toczy się dalej.

Dodaj komentarz

kocham to miasto.

dzisiaj: dużo słońca, dużo rozmów z nieznajomymi, dużo nienawiści w sobie, tj. acting-in.

jutro: smutek w jego oczach. a przecież nie mogę inaczej.

moment śmiechu i moment krzyku. a pomiędzy tym ja. ‘przyjedź do poznania’ od obcej kobiety w obcym pociągu. a obok siedziała japonka. czułam się, jakbym wcale dzisiaj nie zaspała. jakbym jeszcze się nie obudziła. poznań to jedyne, z czym nie mogę sobie poradzić. myślisz, że to to? początek chorób, początek śmierci?

nie wiem. ćśś. mam kapelusz i trampki, jestem waitsem.

Dodaj komentarz

trzeba nauczyć się tańczyć, żeby umieć chodzić?

powinnam tam być, tak? tak się mówi. kiedy ktoś cię kocha, potrzebuje cię. ale tak wcale nie jest.

leżał na stole i tylko ja, naprawdę tylko ja, widziałam to w jego oczach?

on teraz potrzebuje ciebie. tak, ciebie. nie kogoś, kogo kocha, tylko kogoś, kto kocha go. kto go przytuli i pogłaszczę. nie mogłabym tego zrobić z czystym sumieniem. nie ja.

Dodaj komentarz

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.