kocham to miasto.

dzisiaj: dużo słońca, dużo rozmów z nieznajomymi, dużo nienawiści w sobie, tj. acting-in.

jutro: smutek w jego oczach. a przecież nie mogę inaczej.

moment śmiechu i moment krzyku. a pomiędzy tym ja. ‘przyjedź do poznania’ od obcej kobiety w obcym pociągu. a obok siedziała japonka. czułam się, jakbym wcale dzisiaj nie zaspała. jakbym jeszcze się nie obudziła. poznań to jedyne, z czym nie mogę sobie poradzić. myślisz, że to to? początek chorób, początek śmierci?

nie wiem. ćśś. mam kapelusz i trampki, jestem waitsem.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.