już nie mylę parathormonu z kalcytoniną. teraz tylko siebie z twarzą w lustrze. syndrom sylara, już się powtarzam…
moją wadą jest to, że nie potrafię milczeć. prawda? nie, nie mówię za dużo, zwykle milczę i nie jest to to miłe przyjemne ‘wspólne milczenie’, raczej milczenie w rodzaju kłopotliwej ciszy, która nastaje, kiedy dwoje ludzi musi ze sobą przebywać, choć nie ma ze sobą absolutnie nic wspólnego. ostatnio rzadziej, ostatnio dogaduje się z ludźmi, którzy. którzy co? którzy nie mają pasji. to chyba najgorsze, co można powiedzieć o człowieku. tak.
nie potrafię milczeć, muszę wyrażać swoje zdanie. muszę. kiedy pytasz, skąd wzięło się prawdopodobieństwo iloczynu, chce wyć, to tylko dane, to tylko fakty, przed którymi zostałeś postawiony. kiedy ania ma 3 jabłka, a kasia 2 jabłka i pytają cię, ile jabłek mają łącznie, kto pyta skąd one te jabłka wzięły? licealiści z biolchemu. nie mam siły siedzieć cicho.
co innego teraz. ciężko znaleźć słowa. nie lubię długich ciągów (pojawiania się i znikania).