nocami jest inaczej.
czasem prowadzisz i droga wygląda jak ta z ‘lost highway’, i naprawdę boisz się, czy nadal istniejesz, nadal świat jest realny.
czasem chcesz pojechać prosto, ale nie, musisz skręcić w prawo, a potem w lewo, a potem pojechać prosto. i znajdujesz się na ścieżce równoległej do tej niemożliwej. wyśnionej.
czasem marzysz o końcu tej nocy, a wtedy reflektory rozświetleją mrok przed tobą i nagle zauważasz białego kota, który przebiega ci drogę i myślisz what if.
ale zwykle jest normalnie. nudna muzyka, nudne rozmowy, nudne 90kmph.
tylko we mnie jest nienormalnie. tylko we mnie są miliony what if’ów.
co gdyby ten rok nie zaczął się od bólu dupy? ot pytanie.