kiedyś widział to co ja. teraz tylko patrzy tak samo. to odwrotność. to mag, zamiast głupca. to ten moment, kiedy wreszcie rozumiesz, o co chodzi.
zdałam na prawo jazdy. zdałam pięknie próbną maturę z biologii. wszystko toczy się tak jak powinno. dzisiaj po raz ostatni założyłam glany. kupiłam nowe buty i bardzo je lubię. są czarne i milutkie. mają sznurówki w kratkę. i mają wiele wspólnego z moimi snami, szczególnie z tymi dawnymi, ‘zagraj czarnym koniem’ i tak dalej.
to nie kwestia wyrastania, to już mi po prostu nie wystarcza. to za mało. za to ty kupiłeś swoje pierwsze glany, to takie zabawne. to takie zabawne, bo kiedyś byłam jak ty, też kogoś straciłam, też ktoś o mnie zbyt dbał, choć już wiedział, że niedługo kopnie mnie w dupę i ta dupa będzie zawsze boleć(!!!), też chciałam krzyczeć i nikt mnie nie słuchał, też zamknęłam się w świecie liczb (ok, twój świat, to świat probówek) (drugie ok – pewnie nadinterpretuję, co?)
było łatwiej. nie, nigdy nie było łatwiej. przecież takie rzeczy się przeczuwa. kilka tygodni wcześniej uciekliśmy z imprezy i piliśmy ohydne piwo z jednej butelki. śpiewaliśmy żałosne piosenki. wtedy już wiedzieliśmy. nie było łatwiej, ale powietrze było bardziej przejrzyste. słowa miały swój sens. teraz go gubią. kiedy mówiłam, że mi przykro, nie szukałeś jakiś ukrytych aluzji. nie myślałeś, że żartuję. albo że drwię. albo że rzucam frazesami.
hamlet, mag i ty. zaraz ułożę to w głowie. zaraz to opiszę. zaraz odłożę kolejną kartę i historia przyspieszy po raz kolejny.