wyszłam. zimny wiatr, różowe niebo. kolejny koniec. lepiej pamiętam końce niż początki. bo jak określić, kiedy to wszystko się zaczęło? czy przy pierwszym przywitaniu? przy pierwszym uśmiechu? może później, kiedy sama myśl o sprawiała przyjemność?
końce są konkretniejsze. pożegnania. oddalające się plecy. milczenie.
koniec jest wtedy, gdy choć ktoś już zawsze będzie obok, nigdy nie będziesz tak blisko jak wcześniej. żadnych jabłek. żadnego głaskania. żadnych liczb.
może dla ciebie nie jestem wyjątkowa, ale są ludzie, którzy mnie zapamiętają i których ja zapamiętam. na zawsze. i przecież to ma znaczenie. tylko to.