znasz to? kładziesz się, przewracasz z boku na bok, budzisz co godzinę. a potem porywa cię sen i żałujesz, że nie możesz spędzić tej nocy bezsennie. uciekasz przed ogniem, bo nienawidzisz ognia, przecież jeśli ginąć, tylko w wodzie. uciekasz. uciekasz. uciekasz. a potem budzisz się, idziesz do pracy, uśmiechasz się, wcale nie udajesz, coś w tobie się uśmiecha, tak głęboko, jakbyś drwiła sama z siebie.
i widzisz na korytarzu taką dziewczynę, wygląda trochę jak ty i tak się zachowuje, nikt nie lubi cofać się w czasie. rozmawiasz z nią, a ona patrzy jak ty wtedy. mówi tak. nawet tak myśli.
jak wtedy nie wracać? jak obudzić się ze snu, który już się skończył? które z nas wtedy zginęło, które przeżyło? bez banałów się nie da nic, więc pójdę tylko spać. z nimi. ot tak banalnie.