patrzę na tamto zdjęcie i sobie myślę – dlaczego ten anonimowy pan z gazety złapał ostrość na mnie? to raczej przypadek, tak mu się ustawiło. nie ma we mnie nic ciekawego, szczególnie kiedy gapię się w indeks i znikam, nie ma mnie. zamykam się w swoim świecie.
ale staram się myśleć pozytywnie. załatwiłam wpis do indeksu. rektor się do mnie uśmiechnął i dotknął swoim berłem (to trochę perwersyjne). i poznałam pewnego matematyka. tak się zaczyna większość ciekawych historii w moim życiu – od pojawienia się matematyka i liczb.
dlatego nie jest źle. co z tego, że jutro wykład o 7.30?