Posts Tagged bajki

:)

kocham, kocham.

i kiedy się wyśmiewamy, i kiedy się kłócimy, i kiedy się odserwujemy kątem oka. i.
i kiedy się do siebie uśmiechamy, kiedy się pocieszamy, kiedy się przytulamy i głaskamy.
i kiedy walimy się nawzajem po głowach biologią villego. i kiedy nawzajem tłumaczymy sobie jej treść.

jest magicznie, a rano wschód słońca nad rzeką.

(trochę nie mogę otrząsnąć się. mnóstwo dotyku, mnóstwo głaskania, nawet kruszi patrzyła na to z uśmiechem, mmm, tak, to było… mmmmmmm, to było lepsze niż jakub)

nie analizujmy tego. nie dziś.
za półtorej godziny las. nocny las. szukanie duchów, które podobno tam są.

(chcę już wakację, chcę z nimi w góry, chcę z nimi, z nimi, z nimi, z nim)

Dodaj komentarz

good and even better.

blu: you’re miziasz my feet!
arturo: i didn’t mean to…
blu: hey, but i’m not complaining ^^
arturo: :)
blu: :)
kamilka: *zgon + śmiech równocześnie*

before:
kamilka: kasia, kasia, jak zrobić tego 7. ze?ta?! jaaaa, znalazlam obrazki, ale te grzechy glowne sa zrabaneeee.

during:
arturo: no, bo byl takie film, siedem albo jakos tak, iiii. i on o grzechach glownych byl.
kasia: *zgon i smiech*
kamilka: *zgon i smiech*
arturo: eee… no tak… eee… bo brad pitt tam gral…

:D

uwielbiam tego pana. i tę panią.
i uwielbiam moje dziecko, któremu daje czapkę, żeby nie zmarzło i sama idę z rozwianymi włosami, w śniegu, który roi się od rakiet.
artystycznie.
‘kasiaaaa, wez zagraj na moim wernisazu’, ech, dzieci sa wobec rodzicow zbyt bezkrytyczne ^^

Dodaj komentarz

:)

uwielbiam cię dotykać. uwielbiam przysypiać na twoim ramieniu. uwielbiam cię głaskać.

weź się zdecyduj, człowieku. ile można tkwić pomiędzy przeszłością a przyszłością?

agnieszka zrobiła nam emofotkę i trzyma ją na komórce, twierdzi, że jest urocza.

wszyscy jesteśmy uroczy, jako całość, jako fff. mimo tej rzekomej infantylności.

o. i uwielbiam, kiedy zakładasz mi na głowę swoją czapkę i patrzysz na mnie przechylając głowę w bok, a ja dmucham w ciebie bańkami i tych baniek jest mnóstwo, są małe i powoli opadają, otaczając ciebie i mnie, wtedy jesteśmy układem zamknięty, odizolowanym, wtedy możemy rozwiązywać zadania o swobodnym spadku, bo tylko wtedy sami może swobodnie spadać, prysk. bańki w końcu znikają.

uwielbiam cię całego. [zauważyłeś już? w nieparzyste dni miesiąca jesteś mój. to dobrze, tych nieparzystych jest więcej]

Dodaj komentarz

NASZ NASZA NASZE.

to były złe trzy dni. i zły początek dnia czwartego.

bo kiedy budzisz się, patrzysz na zegarek i okazuje się, że za 13 minut odjeżdża twój autobus – to wcale nie chce ci się śmiać.

ale, ale. później. czarowaliśmy. czerowaliśmy :)

i to jest tak bardzo moje, i tak bardzo magiczne, że milczmy o tym. IDEALNIE. dzisiaj nawet nie potrafiłabym być smutna.

(pojedźmy w wakacje w bieszczady – TAAAK – ale razem, ok? – TAAAAAAAAK)

i powiem ci tyle – tetrahydroksyglinian sodu! : )

Dodaj komentarz

tied up in ancient history I didn’t believe in destiny.

dobrze, że go nie było, wojciecha mego. mimo że skręcało mnie z tęsknoty, ale. [wreszcie mogłam cię dorwać, a ty mogłeś dorwać mnie i mimo że uciekałeś i ojej, ojej. sam mi się wepchnąłeś pod obiektyw! dziękuję]

mmm. twój sok z krowy. pisanie kolejnego opowiadanie. turkusowa książka. alicja zakochana w aqualungu, dzięki mnie! 3 godziny biologii w jednym dniu, mam skurcze mózgu!

i. i odprowadzaj mnie częściej, hm? bo nie mam co robić z rękami, ale i tak jest dobrze, światło zmienia się z zielonego na czerwone, stoimi na pasach długo, na drugich też długo, a pkp jest taaaaak daleko, a ty obok, a wiatr rozwiewa nam włosy i się śmiejemy jak idioci. cudownie.

i. i.i.i.i.i. i ja wszystko zapamiętuje za pomocą sekwencji obraz+zapach+miejsce+dźwięk. i to. to z tobą. to jesień i różnokolorowe liście wirujące wokół nas + wanilia (ej, robiłam dzisiaj niuchniuch, teeeen zapach, mhr) + stare autobusy linii 2, na końcu, przy dużym oknem, a dalej wszystko się kończy + aqualung, aqualung. i wieczne brighter that sunshine, gdy przejeżdżam przez okolice wodospadu.

what a feeling!

What a feeling in my soul
Love burns brighter than sunshine
Brighter than sunshine
Let the rain fall, i don’t care
I’m yours and suddenly you’re mine
Suddenly you’re mine
And it’s brighter than sunshine

Dodaj komentarz

the day after the day before.

i jeśli czegoś mi brakuje najbardziej, to właśnie twojego francuskiego, którego nigdy nie rozumiałam. teraz rozumiem. i już wiem, o czym mi opowiadałeś, gdy chciałeś, żebym słuchała, ale nie słyszała.

spadł deszcz. a ahmed ma twój uśmiech, to irytuje. twój uśmiech powinien być tylko twój.

za niecałe 4 godziny artur i kolejne opowiadanie bajek, tym razem po angielsku <3.

Dodaj komentarz

dygresja, gdzieś pomiędzy heraklitem a syzyfem.

fascynuje mnie sposób w jaki ją dotykasz.

patrzę na to i milczę, a w głowie włącza się good times gonna come. i nawet zapominam o tym, że to nie mnie dotykasz. i nawet pamiętam już tylko o tym, że ona wcale nie potrzebuje twojego dotyku, że ona nie potrzebuje ciebie.

nie martw się, w kątach rybackich będę ci przed snem opowiadać bajki o liczbach. jej w nich nie będzie. chyba że nazwiemy ją Infinity.

Dodaj komentarz

they bring me flowers that are myself.

ojej, ty istniejesz.

opowiadasz bajki, a potem prosisz, żebym ci przyniosła frytki. pamiętasz o pradze, że ja kiedyś tam. prowokujesz kłótnie, a potem i tak mi ustępujesz, nawet kiedy nie mam racji. i pamiętasz, że. nie przyjdę, pada deszcz – przecież lubisz deszcz – nie sądziłam, że pamiętasz.

bliski wschód jest odleglejszy tej nocy. nawet jeśli to jedna noc, nawet jeśli to pozorny powrót, nawet jeśli te wszystkie agnieszki, dominiki, anie. nawet jeśli jestem nieważna. dzisiaj znów zasnę bez pustki, po raz pierwszy od miesięcy.

Dodaj komentarz

16.

w łóżku, z panem waitsem. i snem. dużo snu i herbaty. malinowocytrynowojakiejśtam.

zostanę bajkopisarzem, a póki co mężczyźni nie pamiętają nawet, jaki kolor mają moje oczy (więc o dacie urodzin nawet nie warto wspominać).

niestety nie było jak u pana andrzeja – żadnych aniołów. żadnego nieba. żadnego musującego czegośtam produkcji postsowieckiej. żadnej kasi, która złożyłaby życzenia, które się spełnią.

Komentarze (2)