Posts Tagged dziewczynka z okolic rzeki

good and even better.

blu: you’re miziasz my feet!
arturo: i didn’t mean to…
blu: hey, but i’m not complaining ^^
arturo: :)
blu: :)
kamilka: *zgon + śmiech równocześnie*

before:
kamilka: kasia, kasia, jak zrobić tego 7. ze?ta?! jaaaa, znalazlam obrazki, ale te grzechy glowne sa zrabaneeee.

during:
arturo: no, bo byl takie film, siedem albo jakos tak, iiii. i on o grzechach glownych byl.
kasia: *zgon i smiech*
kamilka: *zgon i smiech*
arturo: eee… no tak… eee… bo brad pitt tam gral…

:D

uwielbiam tego pana. i tę panią.
i uwielbiam moje dziecko, któremu daje czapkę, żeby nie zmarzło i sama idę z rozwianymi włosami, w śniegu, który roi się od rakiet.
artystycznie.
‘kasiaaaa, wez zagraj na moim wernisazu’, ech, dzieci sa wobec rodzicow zbyt bezkrytyczne ^^

Dodaj komentarz

koniec. początek. fizyka pachnie … (no przecież nie TOBĄ?!)

4 fizyczno-angielskie godziny. kurwa, kurwa, chuj, pierwiastek z trzech! arturo miał nas dość, hmm. heeeeey, this with rats, he should stay! – THIS WITH RATS?! ARE YOU SERIOUS?! – ehe. you know, most of accidents happen in homes – WITH RATS?! – eee, why not? when you are sleeping and it wants to live for a while in your mouth – bueeeeeeeeee. <3.

i oczywiście nie wiemy, czy nasze cudowne 7 stronicowe rozważania mają jakiś sens, ktoś mądrzejszy i more responsible właśnie to analizuje. ale było fajnie, tak czy siak. i narysowałyśmy z 10 różnych wersji rzeki. nie, nie ruszaj tej kartki! na tej mają być danę i chuuuj! – nie ma chuja :(

hm. nawet jakoś żyć się da. choć ciągle poczucie, że za mało, że za dużo. a pod tymbarkiem, że nie mam być taka szybka. szybka z rezygnacją z ciebie? nie da się, nie da. nawet tak bardzo nie brakuje mi. nawet. nawet nie sprawdzam co 5 minut, czy jesteś. bo wiem, że nie ma, nie będzie. bo kiedy ja walę tyłem głowy w ścianę, nie pojawia się prąd tylko mnóstwo krwi, to mniej wygodne, krew trzeba wycierać, a głowa boli jeszcze teraz, tęsknię, ale to tylko nadinterpretacja, to tylko. hm. i nie słucham już aqualunga, w autobusie rozbrzmiewa iron&wine, to chyba najwyraźniej pokazuje, że ta epoka się skończyła, że czas znaleźć mężczyznę o jakimś normalnym imieniu.

tylko matematyka i muzyka są sztuką? boli, boli, boli. weź mnie na lody, zabierz na ostatni. (wczorajszy ostatni był kiedyś z jakubem, to tam mówił, że kiedyś) to miasto pachnię końcem, tylko końcem, wsadź mnie do pociągu i nie pozwól wysiąść wcześniej niż.

a ulica sienkiewicza na mnie czeka, tylko że. (gdybym teraz przyjechała, szaman wiedziałby, nie może wiedzieć, nie mogę go rozczarować, przecież widział to we mnie, widział w tobie, a jebana krew dalej się, nieważne)

(czas powrócić do fizyki = odżyć = udawać, że nie jestem dead dead dead)

Dodaj komentarz

przewartosciujmy cos.inusy.

zmarł, a dokłanie 92 lata później narodziłam się ja.

a teraz piszę jego biografię. i bolą mnie obgryzione paznokcie. i fasynuje mnie to, że ona mnie słucha nawet, kiedy milczę. i dyskutuje ze mną, kiedy interpretuję nietzschego. ta pani, z której widać tylko kolano i jej białą słodką kawę, bo jesteśmy przeciwieństwami.

zmęczyłam się, twoim udawanym istnieniem. tak, twoim.

[ej, i takie. być może pochodził ze starej polskiej rodziny nickich. urocze. i FASCYNOWAŁ SIĘ MICKIEWICZEM. czytam go na przerwie, czytam, nagle takie. kama, ej, on zrzyna z mickiewicza. - e? - noooo. z inwokacji. zrzyna, zrzyna! - myślisz, że nietzsche znał mickiewicza?! - nooo... tak właściwie. nie wiem. hm. ^^ HA! ZRZYNAŁ Z MICKIEWICZA!!!]

Dodaj komentarz