Posts Tagged fff

:)

kocham, kocham.

i kiedy się wyśmiewamy, i kiedy się kłócimy, i kiedy się odserwujemy kątem oka. i.
i kiedy się do siebie uśmiechamy, kiedy się pocieszamy, kiedy się przytulamy i głaskamy.
i kiedy walimy się nawzajem po głowach biologią villego. i kiedy nawzajem tłumaczymy sobie jej treść.

jest magicznie, a rano wschód słońca nad rzeką.

(trochę nie mogę otrząsnąć się. mnóstwo dotyku, mnóstwo głaskania, nawet kruszi patrzyła na to z uśmiechem, mmm, tak, to było… mmmmmmm, to było lepsze niż jakub)

nie analizujmy tego. nie dziś.
za półtorej godziny las. nocny las. szukanie duchów, które podobno tam są.

(chcę już wakację, chcę z nimi w góry, chcę z nimi, z nimi, z nimi, z nim)

Dodaj komentarz

:)

uwielbiam cię dotykać. uwielbiam przysypiać na twoim ramieniu. uwielbiam cię głaskać.

weź się zdecyduj, człowieku. ile można tkwić pomiędzy przeszłością a przyszłością?

agnieszka zrobiła nam emofotkę i trzyma ją na komórce, twierdzi, że jest urocza.

wszyscy jesteśmy uroczy, jako całość, jako fff. mimo tej rzekomej infantylności.

o. i uwielbiam, kiedy zakładasz mi na głowę swoją czapkę i patrzysz na mnie przechylając głowę w bok, a ja dmucham w ciebie bańkami i tych baniek jest mnóstwo, są małe i powoli opadają, otaczając ciebie i mnie, wtedy jesteśmy układem zamknięty, odizolowanym, wtedy możemy rozwiązywać zadania o swobodnym spadku, bo tylko wtedy sami może swobodnie spadać, prysk. bańki w końcu znikają.

uwielbiam cię całego. [zauważyłeś już? w nieparzyste dni miesiąca jesteś mój. to dobrze, tych nieparzystych jest więcej]

Dodaj komentarz

niech żyje parenchyma. useless things are sexi.

mimo że coraz więcej wad w nich widzę, mimo że wkurzają mnie te różne powiedzonka, to, że czasem tak strasznie samotno i out out out, mimo że już znam ich na pamięć, co bywa męczące – nie wyobrażam sobie bez nich życia.

bo są moi. mogę im opowiedzieć o tym, że postanowiłam zostać politykiem, o tym, że nietzsche mówi, że bóg umarł i o tym, że kiedyś wyjadę w bieszczady i tyle ze mnie będą mieli (i niektórzy chcą wyjechać ze mną).

są moi. i kiedy powinniśmy się uczyć biologii – uczymy się, razem. i planujemy, razem, puszczanie baniek, też razem.

moi, moi, moi. i też nie lubią systematyki protista! : )

Dodaj komentarz

UHU!

chwilowo znów. szalone rozmowy o prosiętach, żyletkach i wszystkim innym, co czarno-różowe. śmiech z całego świata. choć skupiamy się na sobie. egoiści!

ja staram się nie wspominać o przeszłości, a ty o przyszłości. czasem tylko czuję taką silną potrzebę pogłaskania i bycia pogłaskaną, ale zamiast tego tłumaczę ci, czym jest dialog. bo dialog mało ma wspólnego z rozmową, prawda? ty to już wiesz.

ameba jest pełzakiem, a w tle śpiewa pete yorn, dzisiaj nagle pojawiły się stokrotki i pomyślałam, że coś się zacznie, że po końcu zawsze musi być początek, że.

(właśnie powiedziałeś, że nie chcesz iść na studia, chcesz pisać. mężczyzno, marry me. błagam)

+ mam moją osobistą grupę wsparcia. i chyba umarłabym bez nich. (bez chyba)

Dodaj komentarz

czas przeczytać quo vadis.

nadal pogubiona, ale już się tym nie przejmuje. pod tymarkiem więcej optymizmu, więc jakoś się staram.

i mam jego zdjęcie, pamiętam jego zapach, obserwowałam jego mrówkę, jakoś tam pomogłam mu być szczęśliwa. niech to trwa. jego szczęście.

212 zdjęć. ty moich fff ludzi. i potem też. z molly, moją weną, wreszcie. po miesiącu! gwałt nad rzeką, sceny niczym z horroru gdzieś na krańcu świata. i dread, moja seksowna basistka. załamała się, ale po spotkaniu z nami była zdecydowanie odłamana.

bo mi mało potrzeba do szczęścia, wiesz? chwilowo wystarczy jego szczęście + mroczne spacery po podejrzanych miejscach + istnienie kilku ludzi, którzy uśmiechają się na mój widok.

(i modlę się, żeby cię tam nie było, ale wiem, że tam jesteś. poczucie daremności. trudno, to przecież twoje serce)

Dodaj komentarz

moje winogrona smakują jak jagody.

kocham ich, mimo że. mimo że czasem jest źle. i czasem nawet biologią rzygamy. ale jest dobrze, bo nawet kiedy tą biologią, to razem. wszystko razem.

zrobiłam sobie emo fotę z kają (sama chciała, ej!). i pachniało wanilią. kto mnie atakuje?! – drzewo – *uśmiech*.

czuję się, jakbym widziała przez ciebie na wylot. kiedy żartujesz, a ja zwijam się obok ze śmiechu, mimo że w czasie komenty na baczność nawet gałkami ocznymi ruszać nie wolny. kiedy stoisz przede mną, a ja czuję twój zapach i tak bardzo, bardzo chcę cię dotknąć, a ty atakujesz swoje dłonie.

HAHAH! emo! tniesz się długopisem! – AŁA! – ale cię zjebałeeeem :( – FOCH! – ej, ale jak ty zrobisz przytup tym glanem, to chodnik się rozleci.

mmm. spacery. czuję się wiosennie, tak więc – jebać naukę. chwilowo, wiesz? tylko chwilowo. wrócę do domu i posłucham kultu. człowieku, ja tak mówię, przecież ja twierdzę, że teraz nastrój kultowy!

nie atakuj się – *olewa* – *prztyk w ramię* tomeeeeek, nie atakuj się :( – *nie atakuje się*

jest dobrze. wyglądasz na moich zdjęciach jak jakiś szalony matematyk. jest dobrze. będę ci robiła zdjęcia. dużo zdjęć. (wreszcie, wreszcie mam ładnych ludzi w klasie, wreszcie mam komu robić zdjęcia!)

jest dobrze, więc mam słowotok, więc huh, idziemy nad rzekę! jedziemy na koniec miasta! GWAŁT!

(i jak możesz jeść nutellę z masłem?! człowieku, kasia cię nauczy pożądnie się żywić, mhrmhr <3.)

Komentarze (2)

z niedzielnych rozmów pierwszej fffff.

zamkniemy ją w szafie! w pianinie! huh, nigdy nie czułam, że tak mocno gdzieś przynależę.

będziesz mi się dziś śnił. nie martw się, umieszcze w tym śnie też ją. i będziecie żyć długo i szczęśliwie. i to chyba trochę perwersyjne?! taki sen?!

staaaary, to tak, jakby mieli zagazować nas w auschwitz. gorzej -.-’

Dodaj komentarz