Posts Tagged pi-sa-nie

why so serious? : )

hmmm. głupia trzydziestosekundowa wymiana zdań. na temat cifu! a ja się uśmiecham.

pół nocy pisałam recenzję. jest denna, jest jedną wielką nadinterpretacją. chcę już wieczoru, wieczorem kawa+rzeka. chcę już jutro, jutro ty+twój uśmiech. w tle bauhaus, bo kiedy robi się zdjęcia słońcu, wszystko jest białe, białe, białe. tylko wtedy.

Dodaj komentarz

‘dharma to taka organizacja’, hm.

wychodzi na to, że wdałam się w ciotkę (kocham ją, kocham, dała mi na urodziny zajebisty notes, kochamy notesy, kochamy kwiatki, kochamy takie prezenty!).

jak jeszcze walnęła. że robi remont i kupiła zielone meble, zielone lampy i jeszcze coś tam zielone to umarłam, umarłam. a tak bałam się tego spotkania. mhm.

(i uwielbiam ją, bo jest polonistką, czyta zajebiste książki, zna miliony fascynujących historii i używa słowa chuj z taką częstotliwością jak ja. hm)

i jebać to, że mam megaatak alergii. jest fajnie. jest fajnie, fajnie, fajnie. do listy moich propozycji na prezent dopisujemy zapas chusteczek.

Dodaj komentarz